niedziela, 9 grudnia 2012

Każdy ma marzenie



            „Wystarczyło przecież pamiętać, że dorośli tak naprawdę nigdy nie przestali być dziećmi.”*

            Marzenia towarzyszą nam od zawsze. Jako dzieci marzyło się o składanej kolejce czy też domku dla lalek. Z wiekiem jednak one się zmieniały, były większe lub mniejsze, ale równie ważne. Dzięki nim do czegoś dążymy i czasem bujamy w obłokach. Po części to właśnie marzenia nadają nam sens istnienia.

            Książka ta to cztery opowiadania łączą się z sobą jednym wspólnym tematem: świętami. „Jak wyglądają święta?” opowiada o tym jak zwierzęta w pewnej gospodarce pragnęli zobaczyć jak wyglądają święta w domu. Widząc na niebie św. Mikołaja poprosiły go o to. Z kolei  „Mała choinka” mówi o małym drzewku, którego nikt nie chciał jako drzewka bożonarodzeniowego i z tego powodu czuło się bardzo smutne. Z powodu niskiego wzrostu było nieodpowiednie według ludzi. Trzecie opowiadanie noszące tytuł „Zaczarowany renifer” jest o niesfornym Ronim. Chciał zrobić coś co by sprawiło, że reszta reniferów była z niego dumna. Po długim namyśle stwierdził, że chce latać jak renifery Mikołaja. Ostatnie tytułowe opowiadanie  „Pracowity Dzień Świętego Mikołaja” jest o pewnym marzeniu taty Kasi i Tomka. Dzieci napisały list do gwiazdora, ale czy ten odgadnie co to za marzenie, skoro dzieci nie napisały nic dokładnego?

            Książeczka składa się z czterech króciutkich opowiadań jak już pewnie zdążyliście zauważyć. Nie jestem zwolenniczką tek krótkiej formy wypowiedzi bowiem nie każdemu jest dane stworzyć coś fajnego na kilku stronach. Jednak w literaturze skierowanej do młodszego czytelnika pasują jak ulał.

            „Pracowity Dzień Świętego Mikołaja” jest bardzo ładnie wydany.  Format A4 w twardej oprawie. Okładka prezentuje świętego Mikołaja otoczonego zabawkami, jej wygląd i tytuł od razu pozwalają się domyśleć o czym będzie dane nam czytać. W środku natkniemy się na ilustracje na każdej stronie obrazujące o czym mówi tekst, dzięki temu maluch może je oglądać gdy się mu czyta. Trzeba przyznać, że obrazki są starannie wykonane i bardzo kolorowe, bardzo mi się podobały. Czcionka jest pogrubiona i dość duża, na każdej stronie jest po kilka linijek tekstu. Całość zrobiona z myślą o młodszych czytelnikach.

            Opowiadania czyta się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Mi zajęło to zaledwie piętnaście minut. Bardzo mi się podobały opowiadania, ale najbardziej zapadły mi w pamięci dwa z nich. Mowa tu o „Mała choinka” oraz „Pracowity Dzień Świętego Mikołaja”. Pierwsze mówi o tym, że zawsze trzeba marzyć i nawet gdy traci się już nadzieję morze zdarzyć się cud. Drugie z kolei mówi o czymś co jest szczerą prawdą. Teraz wiem to po samej sobie. I chyba tą prostotą przekazu mnie ujęło.

            „Pracowity Dzień Świętego Mikołaja” polecam dorosłym i dzieciom, obudzą magię świąt, na chwilę  zabiorą do bajkowego świata, a co najważniejsze są z morałem. Język jest łatwy odbiorze i nie spotka się tu jakiś trudnych i wyszukanych zwrotów.

*str. 108
Autor: Praca zbiorowa
Tytuł: Pracowity Dzień Świętego Mikołaja
Wydawnictwo: Elżbieta Jarmołkiewicz
Rok wydania: listopad 2005
Liczba stron: 109

środa, 5 grudnia 2012

Wierszowane święta



Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła!
Szczypie w nosy, szczypie w uszy
Mroźnym śniegiem w oczy prószy,
Wichrem w polu gna!
Nasza zima zła!

Hu! Hu1 Ha! Nasza zima zła!
Płachta na niej długa, biała,
W ręku gałąź oszroniała,
A na plecach drwa...
Nasza zima zła!

Hu! Hu1 Ha! Nasza zima zła!
A my jej się nie boimy,
Dalej śnieżkiem w plecy zimy,
Niech pamiątkę ma!
Nasza zima zła!*

            Okres świąteczny wpływa na mnie dość melancholijnie w tym roku, dlatego też postanowiłam sięgnąć po książeczki, które czytałam w dzieciństwie. Stały się przyjemną odmianą w te pochmurne dni. Tak oto trafiłam do świata bałwanków, Mikołajów, choinek i wiele, wiele więcej.

            „Choinkowe wierszyki” składają się z trzydziestu sześciu wierszy napisanych przez różnych autorów. Opowiadają one o niedźwiadku, który nie mógł spać. Przeczytamy również o Mikołajach, którzy podobno nie istnieją, ale fajnie w nie wierzyć. A jeden z autorów wymyślił nawet kolorowy śnieg. Spotkamy złą zimę z wiersza pani Konopnickiej czy też umykający mróz. To tylko kilka ciekawszych według mnie wierszy.

            Nie jestem zwolenniczką wierszy, ale mam kilka swoich ulubionych, które mogłabym czytać bez przerwy. Zbiór „Choinkowe wierszyki” mimo, że czytany drugi raz dopiero teraz trafił do mojej listy ulubionych. Książeczka jest cienka, ma dużo obrazków, ale nie przeczytałam jej w mig tylko delektowałam się nią po trochu.

            Pierw może zwrócę uwagę na wydanie, które, trzeba rzec, jest starannie wykonane. Twarda oprawa z kolorową grafiką na okładce przyciąga oko I z pewnością zainteresuje młodego czytelnika. Po otworzeniu książeczki od razu widać kolorowe rysunki, które towarzyszą każdemu wierszowi, wiernie lub trochę mniej odwzorowują jakieś zdarzenie z niej. Druk jest duży i pogrubiony dzięki czemu z łatwością się go czyta. Wiersze są pisane prostym językiem i są łatwe do zrozumienia. Można się z nich pośmiać, pomyśleć, a nawet pomarzyć. Dziecko może też nauczyć się kilku ważnych rzeczy. Mi się bardzo podobała i sprawiła wiele radości. A oto mi chodziło.

            Nie będę zanudzać was interpretacją każdego wiersza, ale śmiało mogę stwierdzić, że jest to idealna pozycja dla naszych pociech na długie zimowe wieczory, szczególnie w tym okresie świątecznym. Zajmująca czas, który się mile spędzi dzięki niej.

*str. 29 („Zła zima” M. Konopnicka)
Autor: Wanda Chotomska, Maria Konopnicka, Stanisław Jachowicz, Ludwik Jerzy Kern, Bronisława Ostrowska, Konstanty Ildefons Gałczyński, Helena Bechlerowa, Włodzimierz Scisłowski, Stanisław Grochowiak, Władysław Broniewski, Hanna Zdzitowiecka, Tadeusz Kubiak, Józef Czechowicz, Wanda Grodzieńska, Tadeusz Śliniak
Tytuł: Choinkowe wierszyki
Wydawnictwo: Philips Wilson
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 64