poniedziałek, 7 maja 2012

Znowu o kotach!

 Odkąd spełniło się jedno z moich 'domowych' marzeń i mam kota, ciągle mam wrażenie, że jednak za mało wiem, że być może źle odczytuję zachowania mojego potworka. Dlatego ciągle wynajduję jakieś książki o tych zwierzakach i czytam, czytam, czytam...








Książka Denise Seidl to pozycja dla każdego wielbiciela, niekoniecznie właściciela, kotów. Można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, jak na przykład to, że kotki też znaczą. Do tej pory żyłam w cudownym przekonaniu, że tylko kocury są fe! i znaczą moczem teren, a tutaj okazuje się, że dziewczyny też. (Na szczęście myśmy naszą wysterylizowali na minutę wręcz przed osiągnięciem dojrzałości płciowej, więc nie dane nam było poznać większości dziwnych kocich zachowań). Dowiedziałam się skąd mogą się brać kocie problemy z zachowaniem i jak je rozwiązać. Inną ciekawostką było dla mnie to, że koty nie rozpoznają smaku słodkiego. Interesujące tym bardziej, że moja kicia maniakalnie podaną na człowieczym paluszku piankę z ciasta i wsuwa słodkie odmiany jabłek (np. kosztele).
Dowiedziałam się (i zaraz po lekturze wprowadziłam w życie odpowiednią zmianę), że najlepiej żeby kot miał kuwetę rozmiarów ca. 50cm na 40cm. A do tej pory miała cały czas taką o 10cm z każdej strony mniejszą! Podobno na dużej powierzchni mieszkalnej wskazane jest posiadanie dwóch kuwet, by kot mógł korzystać z tej, do której ma bliżej, inaczej może zostawiać niespodzianki w doniczkach i innych miejscach.
Poza tym, dokształciłam się w kwestii wibrysów i kociej statystyki, czyli ile czasu na co i jaka powierzchnia przypada na kota domowego a takiego, który wolno żyje na dworze.

Chociaż książka nieco rozczarowała mnie fotografiami (spodziewałam się większej różnorodności) i tym, że kilka razy powtarzały się w niej te same informacje, polecam ją wszystkim osobom zainteresowanym tematem. Naprawdę dużo ciekawych i - dla mnie - nowych informacji.


Opinia opublikowana również na moim blogu.

Skąd obrazki:
1
2 - moje

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz