piątek, 13 kwietnia 2012

„Zagubiona w śniegu” - Holly Webb


            „A my jesteśmy świątecznymi prezentami Pusi - pomyślała. – Pusia dostała dom na Gwiazdkę.”*

            Każdy pragnie mieć swój dom i kogoś kto będzie go kochał. Zapewniał ochronę, uczucie akceptacji, zrozumienia oraz tego, że jest się potrzebnym. A co jeśli tego wszystkiego zabraknie, a nas otacza pustka i samotność?

            Pusia jako że była ostatnia w miocie jest najmniejszą i bardzo słabą kotką, która odraz zdobywa serca właścicieli farmy, na której przyszła na świat. Los sprawia niestety, że młode muszą znaleźć sobie nowe domy i gdy mogą być już oddane wszystkie szybko znajdują nowych właścicieli. Tylko biednej Pusi nikt nie chce, ale  gdy na farmie pojawia się mała Ela w kociaku rodzi się nadzieja. Gdy już prawie myśli, że znalazła dom mama dziewczynki nie zgadza się na przygarnięcie zwierzaka. I co zrobi teraz Pusia oraz zrozpaczona Ela?

            Książki  skierowane ku młodszemu czytelnikowi mają to do siebie, że zdecydowanie za szybko się kończą. Przynajmniej dla mnie. Już od dawna chciała przeczytać coś z serii „Zaopiekuj się mną!” ponieważ przyznaję szczerze oczarowały mnie okładki. No jak można nie sięgnąć po nie widząc takie śliczne, a zarazem smutne zwierzaczki? No i z pewnością  moja miłość do psiaków czy też kotków  podziałała na wybór tych oto książeczek. Historia wzrusza swoją prostotą oraz dużym ładunkiem emocji - dziecko ma szansę zrozumieć jak ważna jest opieka nad zwierzakiem, którego się posiada. I właśnie to próbowała przekazać autorka serii młodszemu czytelnikowi. Pokazuje, że nasz podopieczny tak jak my sami potrzebuje miłości, poświęcenia jemu uwagi ponieważ to nie zabawka i nie ma mowy o odłożeniu w kont gdy się nam znudzą. Książeczki te upewniają również, że tak jak dla nas rodzice tak my dla pupili jesteśmy bardzo ważni. Za miłość odpłacą miłością oraz bezgranicznym zaufaniem. Zauważyłam jeszcze jedną ważną rzecz, otóż te  historie uczą wytrwałości do dążenia, pokazują iż nie wolno się poddawać tylko trwać w postanowieniu oraz wierzyć.
            Oprócz przyciągającej oko okładki w środku pod czas czytania mamy możliwość podziwiania bardzo ładnych czarno białych rysunków. Niektórym może przeszkadzać brak kolorowych ilustracji jednak dla mnie mają swój urok i są takie jakie być powinny.
            Styl którym posługuje się Holly Webb jest bardzo prosty w odbiorze, brak w nim jakiś górnolotnych i trudnych słów czy zwrotów. Z tego też powodu śledzenie historii nie jest dla naszych pociech trudne. Plusem jest duża czcionka - trochę starszy brzdąc ma szansą sam powoli zapoznawać się z treścią. Pozostaje mi tylko polecić, a ja z pewnością sięgnę po inne pozycje z owej serii.

*str. 121
Autor: Holly Webb
Tytuł: Zagubiona w śniegu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 123

czwartek, 12 kwietnia 2012

Do serca przytul psa, weź na kolana kota czyli "Koty i ich sławni ludzie" Andżeliki Piechowiak

Książkę wypatrzyłam dwa lata temu, kiedy to ukazało się pierwsze wydanie. Zanotowałam ją sobie na liście książek pożądanych, ale jakoś nie dane mi było do niej dotrzeć. Teraz, kiedy ukazało się wydanie drugie i nadarzyła się okazja przeczytania książki, skwapliwie skorzystałam. Nie ukrywam, że do książek kocich czuję słabość, więc z przyjemnością książkę "Koty i ich sławni ludzie" Andżeliki Piechowiak przeczytałam. 
Zapraszam do przeczytania recenzji

środa, 11 kwietnia 2012

Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe - Andrew O'Hagan

Tak właśnie postępują ludzie. Mówią do ciebie. Mówią od rzeczy. Mówią do ciebie i za ciebie. I w ten sposób nadają ci osobowość, którą określa sposób, w jaki sami ciebie odgrywają. Przez cały czas, kiedy z tobą przebywają, stwarzając ciebie ze swoich własnych pragnień, towarzysza, malca, futrzastego przyjaciela, który kocha swojego właściciela tylko za czułe słówka.*

Chciałabym móc napisać coś innego, ale prawda jest taka, że dawno żadna książka nie wymęczyła mnie tak jakRozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe. Dawno już tak obsesyjnie nie sprawdzałam ile też stron zostało mi do końca i nie obmyślałam ile dni zajmie mi jeszcze czytanie tej jednej książki. Dawno też z taką nadzieją nie czekałam na jakiś fragment, który pozwoli na całkowitą zmianę mojego zdania i dawno nie czekałam na zakończenie, po którym mogłabym powiedzieć łał, jednak było warto. No cóż, nie było.

Reszta u mnie.