wtorek, 27 grudnia 2011

Dziewięć wcieleń kota Deweya


Dziewięć wcieleń kota Deweya
Vicky Myron, Bret Witter


Wydawnictwo Znak

 Są ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya” są świetnym dowodem na to, że relacja człowiek-kocur to jednak dużo więcej niż zadowolenie z powodu zaspokojenia głodu. Opowieści o kotkach zebrane przez Vicky Myron są reakcją ich właścicieli na wiadomość o śmierci niezwykłego kota Deweya (można o nim poczytać również w książce „Dewey. Wielki kot w małym mieście”) i wywołane chęcią podzielenia się z innymi pamięcią o swoich czworonożnych przyjaciołach. Każda z tych opowieści to dowód na to, jak zwierzaki potrafią odpłacić człowiekowi za ciepło i miłość, jak ‘balsamują’ zasmuconą duszę i jak potrafią zmienić człowieka i jego spojrzenie na życie.

Dla miłośników kotów „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to lektura obowiązkowa, choć polecam ją również tym osobom, które twierdzą, że kotów nie lubią. Może po przeczytaniu kilku prawdziwych opowieści uwierzą, że koty to naprawdę fajne zwierzaki. :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz