wtorek, 27 grudnia 2011

Jaskółka i koliber


Jaskółka i koliber
Santa Montefiore
Wydawnictwo Świat Książki

Santa Montefiore – pisarka związana zarówno z Wielką Brytanią jak i Argentyną – osadza akcję powieści „Jaskółka i koliber” częściowo w Anglii, a częściowo w Argentynie.

Santa Montefiore chyba nie byłaby sobą, gdyby podstawowym wątkiem swej – całkiem sporej objętościowo – książki uczyniła coś innego niż miłosne zawirowania, którym w „Jaskółce i kolibrze” dodatkowo dodało smaku rozdzielenie kochającej się pary – Rity Fairweather i George’a Boltona. Ten młody człowiek – zanim zdążył dorosnąć – stanął przed koniecznością wyruszenia na wojnę. Rita obiecała, że będzie na niego czekać... I co było dalej? 

Więcej można przeczytać TUTAJ.

Królowa pszczół

Królowa pszczół - Katarzyna Krenz
Wydawnictwo Literackie

Królowa pszczół to najnowsza powieść Katarzyny Krenz, autorki znanej już z wcześniejszych powieści W ogrodzie Mirandy i Lekcja tańca oraz z tłumaczenia literatury pięknej: zarówno prozy jak i poezji.

Czego może się spodziewać czytelnik, który sięga po książkę zatytułowaną Królowa pszczół - opisu przyrodniczych obserwacji dotyczących tych mądrych i pracowitych owadów, czy może psychologicznych rozważań o dominacji w grupie lub zależności od innych, a może thrillera o morderczyni, która próbuje rządzić światem? Czy fakt, że razem z egzemplarzem recenzyjnym dostałam pachnący plaster miodu, przechyla szalę w stronę życia pszczół? Nic bardziej mylnego... Skoro nie, to jak się ma do tego tytułowa królowa pszczół? Z okładki spogląda arlekin, obok którego na białej podłodze z desek stoi ... walizka. Pewnie podróż, teatr, scena. Oprócz tego na samym początku powieści autorka umieściła przysłowie z Vermont We've got to trust someone - why not let it be the bee? (Komuś musimy zaufać - dlaczego nie pszczołom?) oraz wyjaśnienie, że bohaterowie i wydarzenia zawarte w powieści zostały wymyślone, "tylko Europa jest prawdziwa". Ponadto każdą z pięciu części poprzedza cytat z książki Maurycego Maeterlincka Życie pszczół. I jak to wszystko powiązać?

Więcej można przeczytać TUTAJ.

Uratować Sprite'a

Uratować Sprite'a. Opowieść miłośnika psów o psich radościach i tragediach
Mark R. Levin
Wydawnictwo Esprit


Uratować Sprite'a to pierwsza książka Marka R. Levina wychodząca poza tematykę polityczną i prawniczą. Ten popularny wśród Amerykanów prawnik i komentator polityczny, pracujący dla znanych stacji radiowych i telewizyjnych, postanowił uchylić drzwi swojego domu i zaprosić czytelników do spędzenia czasu towarzystwie swojej rodziny i dwóch psów - Pepsi i przygarniętego ze schroniska psa-staruszka Sprite'a. Ten inteligentny, oddany swej nowej rodzinie pies, dał wszystkim, których spotkał dużo więcej radości niż ktokolwiek z nich mógł się spodziewać. Książka ta jest czymś w rodzaju 'pomnika pamięci' Sprite'a. Jest to swego rodzaju pamiętnik z pobytu Sprite'a w domu Levinów, pamiętnik pełen emocji i uczuć dzielonych z czytelnikiem. Jest to książka dla określonej grupy czytelników, a dokładnie dla właścicieli i miłośników psów, którzy zrozumieją, jak bolesne może być rozstanie z czworonożnym przyjacielem. Zdecydowanie odradzam czytanie tej książki tym, którzy uważają za wariatów osoby rozmawiające ze swoimi czworonogami i traktujące ich jak członków rodziny. Oni nie zrozumieją.

Więcej można przeczytać TUTAJ.

Oskar. Kot, który przeczuwa śmierć


Oskar. Kot, który przeczuwa śmierć
David Dosa
Świat Książki

David Dosa to amerykański lekarz geriatra, który w swojej książce "Oskar. Kot, który przeczuwa śmierć" przedstawił kilka prawdziwych historii ludzi, którzy trafili do domu opieki Steere House na Rhode Island. Pensjonariusze domu opieki nie są jedynymi mieszkańcami tego miejsca. Mieszkają tam również… koty. Trudno uwierzyć, że są takie placówki medyczne, że „futrzak” nie jest traktowany jako potencjalny nosiciel wszelkiej zarazy, ale jako istota, która pełni ważną rolę w końcowym etapie życia pacjentów dotkniętych demencją czy inną chorobą charakterystyczną dla starszych osób.

Mimo że tytułowym bohaterem jest kot Oskar o niezwykłej i nie do końca dającej się wyjaśnić umiejętności wyczuwania nieuchronnie nadciągającego końca, to tak naprawdę bohaterów jest w tej książce wielu. Są to zarówno ci, których choroba dotknęła bezpośrednio, jak i ci, którzy starają się, choć nie zawsze umieją, pomóc swoim bliskim. Czasem zmuszeni są, aby patrzeć co dnia na ich powolne odchodzenie, czasem muszą się godzić z tym, że pewnego dnia nie zostaną rozpoznani przez osobę, z którą spędzili wiele lat i którą kochali, a czasem będą mogli cieszyć się z jeszcze jednej chwili, którą mogli ofiarować staruszkowi, którego już nie ma.

Dalszy ciąg recenzji TUTAJ.

Dziewięć wcieleń kota Deweya


Dziewięć wcieleń kota Deweya
Vicky Myron, Bret Witter


Wydawnictwo Znak

 Są ludzie, którzy sądzą, że nie istnieje coś takiego jak więź człowieka ze zwierzęciem, a jedyne co zwierzę może dać człowiekowi, to przywiązanie w podziękowaniu za „pełną miskę”. Sądzę, że są to poglądy ludzi, którzy nigdy nie mieli zwierzaka i dlatego nie zdołali doświadczyć wielu innych uczuć, które budzą się w człowieku pod wpływem zachowania futrzaka. Bohaterowie książki „Dziewięć wcieleń kota Deweya” są świetnym dowodem na to, że relacja człowiek-kocur to jednak dużo więcej niż zadowolenie z powodu zaspokojenia głodu. Opowieści o kotkach zebrane przez Vicky Myron są reakcją ich właścicieli na wiadomość o śmierci niezwykłego kota Deweya (można o nim poczytać również w książce „Dewey. Wielki kot w małym mieście”) i wywołane chęcią podzielenia się z innymi pamięcią o swoich czworonożnych przyjaciołach. Każda z tych opowieści to dowód na to, jak zwierzaki potrafią odpłacić człowiekowi za ciepło i miłość, jak ‘balsamują’ zasmuconą duszę i jak potrafią zmienić człowieka i jego spojrzenie na życie.

Dla miłośników kotów „Dziewięć wcieleń kota Deweya” to lektura obowiązkowa, choć polecam ją również tym osobom, które twierdzą, że kotów nie lubią. Może po przeczytaniu kilku prawdziwych opowieści uwierzą, że koty to naprawdę fajne zwierzaki. :-)


czwartek, 22 grudnia 2011

O motylach, ale nie tych w brzuchu...


Motyle to piękne i ulotne istoty, które zanim osiągną ten niemal idealny stan muszą przejść przeobrażenie. Podobnie dziewczyny, o których mowa w książce "Motylki" Laurie Halse Anderson. Po więcej zapraszam TUTAJ.

środa, 21 grudnia 2011

Kocie furtki i pułapki na myszy

Po lekturze poprzedniej książki Olivera Czarne koty i prima aprilis, z chęcią sięgnęłam po kolejną, opowiadającą już nie o zabobonach, ale o źródłach powstania przeróżnych przedmiotów codziennego użytku. W książce znajduje się prawie 200 historii mniej lub bardziej zaskakujących, ale wszystkich równie ciekawych, sprzętu domowego, żywności, kosmetyków, form rozrywek i wielu innych dziedzin. Historie są podzielone na kategorie określające w jakich okolicznościach mamy z tymi przedmiotami do czynienia.
Całość recenzji znajduje się na blogu ->http://moje-recenzje-ksiazek.blog.onet.pl/Kocie-furtki-i-pulapki-na-mysz,2,ID442363647,n