wtorek, 22 listopada 2011

Maria Nurowska- Nakarmić wilki

Mniej przychylne i niepochlebne opinie nie są w stanie odwieść mnie od zamiaru przeczytania książki. Tak było i tym razem. O książce Marii Nurowskiej „Nakarmić wilki” naczytałam się wiele. Trochę dobrego, więcej złego. Pozostałam jednak głucha na sugestie innych bo moje oczy widziały tylko jedno: Bieszczady.  To właśnie w bieszczadzkich lasach, tak bliskich memu sercu autorka osadziła akcję niniejszej książki. W Bieszczadach jest wszystko co piękne, ślady kultur pogranicza skrywane w opuszczonych w pośpiechu wsiach, samotne cmentarze i drewniane cerkwie będące świadectwem wiary Łemków i Bojków.

Nurowska poświęciła swą książkę wilkom, to właśnie one są tu spoiwem i motywem przewodnim. Katarzyna, studentka SGGW ma przeprowadzić w Bieszczadach badania do swej pracy doktoranckiej, dotyczącej migracji wilków. Wprowadza się do prowizorycznej chaty usytuowanej w środku lasu, którą, oprócz niej zamieszkują dwaj inni naukowcy, Klunej i Olgierd. Badania przyszłej pani doktor polegały na obserwacji życia i zwyczajów wilków co muszę przyznać dla mnie stanowiło ciekawą lekcję zoologii i bogate źródło wiedzy. Warto dodać, że powieść ma wiele z autentyczności, bowiem pierwowzorem głównej bohaterki jest Katarzyna Pleskot, studentka wyżej wspomnianej uczelni, która zajmuje się monitoringiem i obserwacją populacji wilka na terenie Ciśniańsko – Wetlińskiego Parku Krajobrazowego.
 
Ciąg dalszy  Zapraszam

3 komentarze:

  1. Ja czytałem zaraz po premierze i byłem zachwycony. Każda książka ma inną porę na czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisany każda książka znajdzie swoich zwolenników ale i... przeciwników.
    Jak pisałam, do lektury podeszłam nieobiektywnie. Uwielbiam Bieszczady, pisałam o nich niejedną pracę, w Komańczy przeprowadzałam badania (wprawdzie dotyczące stanu czystości rzek), studiowałam kierunek pokrewny do leśnictwa, więc temat książki był mi szczególnie bliski.
    Ale niestety, cała aura i otoczka bieszczadzich terenów nie dała rady podnieść (według mnie) niedopracowanej lektury. Może nie zwróciłeś nań uwagi, mnie nie umknął bezmiar uchybień.
    I myślę, że pora czytania nie ma tu większego znaczenia, w lecie, w zimie, na wiosnę, w dzień i w środku nocy, zwróciłabym uwagę na to samo :)

    Szczerze? Nie lubię czytać czyiś recenzji przed napisaniem swojej. Dopiero wczoraj, gdy już wyraziłam własne zdanie, poszukałam innych opinii na temat tej książki. I powiem Ci, że w porównaniu z ostrymi słowami krytyki koleżanek, moje skromne zarzuty są jak balsam dla duszy :)

    W recenji wyraziłam swój osąd, co do pomysłu i samej fabuły. Utrzymuję zarzut niedopracowania i aby nie pozostać gołosłownym, chętnie podejmę polemikę i jeśli sobie zażyczysz, przytoczę Ci masę fragmentów i cytatów. (Czas określony, posiadam egzemplarz biblioteczny) :)

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się ta część podobała, bardziej drażniła i uważam, ze jest mniej dopracowana druga część :(Na dodatek pojawia się w niej polityka:/

    OdpowiedzUsuń