poniedziałek, 31 października 2011

"Kucykolandia. Z krainy kucyków", Joanna Łukowska

 Wyd. RW2010

Z natury strasznie uprzedzona jestem do kucyków, zwłaszcza w bajkach dla dzieci. Kojarzą mi się ze znanymi tęczowymi kucykami Pony i jako takie wywołują dreszcze wstrętu. Producenci tych nieszczęsnych zabawek posunęli się już do tego stopnia, że włożyli kucykom pieluchy, smoczki i nauczyli je mówić ludzkim głosem (po angielsku oczywiście...). I jak tu lubić kucyki, gdy kojarzą się z różowym lub fioletowym kolorem i tęczową grzywą...? Na szczęście trafiłam na niewielką książeczkę J. Łukowskiej, która zupełnie odmieniła mój stosunek do tych ciekawych zwierząt. 

Ciąg dalszy na MOIM BLOGU. Zapraszam!

Nie będę, widać, oryginalna... "Strzeż się psa"

wyd. Oficynka
seria: ABC kryminału na wesoło! 

Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem, bo poznałem język psi, gdy mieszkałem w pewnej wsi* Oto pierwsze myśli jakie ukazały się z mojej głowie po przeczytaniu najnowszej powieści kryminalnej Izabeli Szolc. I mimo, iż piosenka Adasia Niezgódki z "Akademii Pana Kleksa" mówi o zupełnie innym psie niż główny bohater historii z dreszczykiem, nie powinno się też porównywać treści książki Jana Brzechwy dla najmłodszych z powieścią Izy Szolc, to jednak nie ukrywam, że obie historie wywołują u mnie uśmiech na twarzy. Obie są bowiem równie cudaczne i nierealne. Cóż tak rozbawiło mnie z psim kryminale? Zaraz wam opowiem.

Ciąg dalszy opinii na MOIM BLOGU, zapraszam!

czwartek, 27 października 2011

Ach te psy...


Kiedy my, ludzie, śpimy sobie spokojnym snem lub roztrząsamy zwykłe nudne ludzkie sprawy, w świecie psów toczy się walka na śmierć i życie. Bo psy – drodzy właściciele czworonogów – z honorem codziennie stają w naszej i własnej obronie, narażając swoje życie i pełną miskę. Kiedy więc na pewnym osiedlu zaczyna się dziać źle, do akcji wkracza nastawiony do życia ironicznie i z dystansem bloodhound Albrecht o szlachetnym rodowodzie detektywistycznym. Tak więc kryminaliści strzeżcie się psa, bo on nie zna litości!



Autor: Izabela Szolc
Wydawnictwo: Oficynka
Wydano: 23 września 2011
stron : 168
okładka: miękka
seria: ABC


Jestem pod ogromnym wrażeniem autorki powieści "Strzeż się psa" - Izabeli Szolc. Nie tyle jej książka tak mnie poruszyła, choć też, a  jej osoba. Kobieta, które ma ogromnie wrażliwe i bardzo dobre serce. Jest ambasadorką wegetarianizmu w Polsce. Uwielbia zwierzęta, robi wszystko by polepszyć los psów i kotów bezdomnych, marzy o tym, by stworzyć im spokojny i bezpieczny azyl. Tantiemy z książki w całości przeznaczyła na fundację VIVA. "Strzeż się psa" jest hołdem złożonym przez autorkę psiej inteligencji, osobiście ja nisko kłaniam się pani Izabeli, za to co robi dla tych wszystkich zwierząt potrzebujących pomocy, mam nadzieję, że spełnią się jej marzenia...

Żałuję, że wcześniej nie pokusiłam się o przeczytanie książek Izabeli Szolc. "Strzeż się psa" to niesamowita lektura, która przekonuje nas do tego, że psy są niezwykle wspaniałymi obserwatorami, ba inteligentami, którzy wiedzą i widzą więcej niż nam się wydaje. Głównym narratorem powieści jest Albrecht, dla przyjaciół Al. Jest jednym z wielu psów zamieszkujących blokowisko, ukazany jest jako inteligent, który ma poważanie innych. Jego wiedza jest niesamowita, oczytany, wszechwiedzący, a zarazem niezwykle sympatyczny. Gdy na jego osiedlu dochodzi do tajemniczych morderstw. Al postanawia wkroczyć do akcji, w końcu szczyci się szlachetnym rodowodem bloodhouda i niezłym nosem detektywa...Czy Albrechtowi uda się ustalić mordercę jego przyjaciół i znajomych? Koniecznie musicie sięgnąć po ten psi kryminał.


Izabela Szolc miała rewelacyjny pomysł, by napisać psi kryminał, chyba pierwszy taki w Polsce. Pomysł  z Alem - narratorem książki niezwykle trafiony. Do tego dochodzi wątek kryminalny, który okazał się moim zdaniem podtekstem do osób, które krzywdzą zwierzęta, a tych niestety nie brakuje. Nasze prawo zbyt łagodnie traktuje brutali, którzy wyżywają się na psach i kotach, z pewnością też na innych zwierzętach. Mam nadzieję, że z czasem prawo zostanie zaostrzone, a osoby, które nie maja litości dla czworonogów otrzymają karę, którą odczują i to na długie lata!
"Cholera jasna! Człowiek nigdy niczego się nie nauczy!"
Styl i lekkość z jaką pisze Izabela Szolc niezwykle mi odpowiada, dlatego z przyjemnością sięgnę po inne powieści autorki. Mam cichutką nadzieję, że pani Szolc stworzy kiedyś niezwykłą powieść o kociej inteligencji. Jako osoba kochająca koty, zdecydowanie takową bym przeczytała. Nie mogę wspomnieć o języku, który jest dość bezpośredni, a zarazem prosty. Autorka niezwykle sprawnie wplotła mnóstwo cytatów, które idealnie się wkomponowały w całość. Wszystko zostało okraszone humorem. "Strzeż się psa" jest godne polecenia. Świetny psi kryminał z wartką akcją, niezwykłym humorem i drugim dnem, z którego można wiele wyczytać, jeśli tylko się chce. Polecam głównie miłośnikom zwierząt, ale także osobom, które nie gardzą dobrym kryminałem.

Za prezent książkowy dziękuję panu Kazimierzowi, który zapoznaje mnie z pisarkami, których nie miałam jeszcze przyjemności "poznać" ... Dziękuję  


wtorek, 25 października 2011

Uważaj, twój pies cię obserwuje...

Poznajcie się - oto Albrecht, dla znajomych Al. Razem z Laurą, właścicielką niewielkiej agencji PR, mieszka w blokhauzie na przedmieściach Warszawy. Erudyta - inteligentny, chętnie posługuje się językiem włoskim i łaciną, zna dzieła filozofów starożytnych,ma własne zdanie na temat kina i literatury z wyższej półki ale przyznaje się również do znajomości książek i filmów z nurtu popularnego. Naturę ma może nieco melancholijną, ale jest ogólnie lubiany, a nawet można się pokusić o stwierdzenie, że jego otoczenie darzy go szacunkiem. To z grubsza byłoby tyle na jego temat...
A przepraszam, zapomniałam o najważniejszej sprawie - Al nie jest jakimś zwykłym facetem, jest czystej krwi (no prawie czystej, bo jedna z prababek zapomniała się swego czasu z mastifem brazylijskim)  bloodhoundem, zwanym w średniowieczu psem św. Huberta.

Al jest beznadziejnie zakochany w swojej pani, ale nie przeszkadza mu to w obserwacji co ponętniejszych suczek zamieszkałych w okolicy. A okolica piękna i przyjazna dla czworonogów - trawniki między blokami gdzie można pobiegać, a na wyciągnięcie łapy las stworzony wręcz do długich spacerów.
Pewnego dnia spokojnym osiedlem wstrząsa makabryczne odkrycie - przy jednej z leśnych ścieżek zostają odnalezione zwłoki dalmatyńczyka Aleksandra. Bliższe oględziny wykazują, że został on uduszony a następnie porzucony w lesie. Na psy jak również na właścicieli pada blady strach a to dopiero początek ich kłopotów.

Po raz pierwszy z Izabelą Szolc, autorką książki "Strzeż się psa" spotkałam się przy okazji zbioru opowiadań pt. "Naga" o których pisałam TUTAJ. Wydawało mi się, że wiem czego się mogę spodziewać i nastawiłam się na literaturę wymagającą i wzbudzającą ogromne emocje. Tymczasem otrzymałam coś zupełnie innego - perełkę skrzącą się dowcipem, z licznymi nawiązaniami do filozofii, literatury, kina i innych dziedzin kultury i nauki. Powieść jest zabawna i wciągająca, psie towarzystwo wykazuje niezwykłe podobieństwo do swoich właścicieli, przyjmując do siebie ludzkie wady i przyzwyczajenia. Pod wątkiem komediowo-kryminalnym kryje się jednak drugie dno. Książka, chociaż na pierwszy rzut oka opowiada o czworonogach, jest niezwykle trafnym studium nas samych, ludzi początku XXI wieku, dla których priorytetem jest sukces zawodowy, angażujących się w krótkotrwałe i mało stabilne związki, chwiejnych emocjonalnie i przede wszystkim bardzo samotnych. Jakże często najbliższą osobą staje się w takiej sytuacji pies - wierny i przywiązany do swojego pana czy pani, ale siłą rzeczy nie będący w stanie zastąpić drugiego człowieka.

Al i jego przyjaciele są bardzo spostrzegawczy i zdarza im się często plotkować o swoich właścicielach oraz ich oceniać. Niestety te oceny rzadko bywają dla nas pozytywne. I przyznam się, że czytając tę historię zastanawiałam się jakie świadectwo wystawiły by mi moje domowe psy...

Serdecznie polecam - książka zapewni wam kilka godzin doskonałej rozrywki w towarzystwie psów i ich właścicieli. A ja tymczasem czekam na kolejną książkę Izabeli Szolc - ciekawe jakie swoje nowe wcielenie nam zaprezentuje?



poniedziałek, 17 października 2011

Koty i ich sławni ludzie - Andżelika Piechowiak




Nie będzie wielkim odkryciem jeśli napiszę, że kota nie można mieć. Co najwyżej kot może mieć nas. Sofi zamieszkała u nas stosunkowo niedawno, ale bardzo wyraźnie widzę już różnice między nią a Sonią. To już nie jest kochana psina, która przyleci na każde zawołanie, dla której każdy dotyk, pogłaskanie i przytulenie jest niesamowitą przyjemnością, na którą czekała czasem z utęsknieniem cały dzień. Kot to kot, jak jej się zachce to ewentualnie da się pogłaskać, ale z przytulaniem nie przesadzajmy...


Reszta u mnie.

piątek, 7 października 2011

Bardziej tuńczyki niż delfiny



 Sabina Berman snuje przed naszymi oczami przepiękną opowieść o Karen Nieto - dziecku, dziewczynie i wreszcie kobiecie naznaczonej autyzmem. Osobie, którą testy psychologiczne w 90% plasują gdzieś pomiędzy debilem a idiotą ale równocześnie wskazują, że pod względem niektórych umiejętności znajduje się na samym szczycie populacji. Karen mówi o sobie, że nie potrafi kłamać i nie rozumie metafor - dla niej czarne jest czarne a białe jest białe i zawsze mówi to co myśli.

Poznajemy ją w wieku około 10 lat, kiedy jej ciotka Isabelle dziedziczy po siostrze przetwórnię tuńczyków i stary dom a wraz z nim dodatkowy i zupełnie niespodziewany bonus w postaci zdziczałej, mieszkającej w piwnicy i jedzącej piasek istoty. Isabelle postanawia zaopiekować się dziewczynką i w przeciągu kilku lat udaje się jej zmienić małą dzikuskę w myślącą, samodzielną młodą kobietę. Ciotka przygotowuje również Karen do objęcia w przyszłości rodzinnej firmy co jest tym trudniejsze, że coraz więcej organizacji ekologicznych protestuje przeciwko niehumanitarnym metodom pozyskiwania mięsa tuńczyka. Jak poradzi sobie z tym dziewczyna uważana przez większość swojego otoczenia za osobę upośledzoną? Czy istnieje możliwość pogodzenia praw zwierząt z potrzebami człowieka? I czy rzeczywiście dysfunkcje rozwojowe przekreślają możliwość normalnego życia?

Cała recenzja TUTAJ

A. Nothomb - Dziennik Jaskółki



Ostatnimi czasy blogowy wszechświat rozpływał się w pochwałach za sprawą najnowszej powieści Amélie Nothomb. Nie pozostając bierną i głuchą na słowa zachęty sięgnęłam po oczekujący w czytelniczej kolejce „Dziennik jaskółki”.

Króciutka, bo zaledwie 77-stronicowa powieść przytacza historię pewnego mężczyzny. Nie znamy jego imienia, wiemy, że w przeszłości był kurierem, zwolnionym za potrącenie staruszka. Utrata pracy to jednak nie jedyna bolączka. Ów człowiek po drodze stracił sens życia, przyjemność i spełnienie dawno odeszły w niepamięć a  samotność potęgowała uczucie melancholii. Czy już wtedy ścieżka szaleństwa stała otworem?