wtorek, 20 września 2011

„Wybierz psa dla siebie” – David Alderton

          Każdy wielbiciel psów staje kiedyś przed wyborem jakiego sobie wybrać. Często kierujemy się tym, że szczeniak nam się podoba. Rzadko kiedy jednak myślimy o tym czy będziemy później w stanie zaopiekować się naszym czworonożnym przyjacielem. Czy starczy nam czasu, miejsca jak i pieniędzy.

Na całość recenzji zapraszam do mnie: Zapatrzona w książki

niedziela, 18 września 2011

"Requiem dla wilka" Maria Nurowska


Znakomita powieść o zauroczeniu cudzym losem, rozdarciu i pasji. O zagadkowym świecie dzikich zwierząt, który staje się obsesją.

Wydawnictwo: W.A.B
Wydano: 2011
stron
PREMIERA: 21.09.2011 


Dzięki wydawnictwu mogłam poznać historię Joanny nieco wcześniej, jeszcze przed premierą, ogromnie z tego się cieszę. "Requiem dla wilka" to kontynuacja rewelacyjne powieści Marii Nurowskiej "Nakarmić wilki", która okazała się być interesującą powieścią, niestety o tragicznym zakończeniu. Nie myślałam, że pojawi się kontynuacja i będę mogła wrócić już do znanych mi zakątków uroczego miejsca w Bieszczadach. Widać autorka postanowiła zaskoczyć swoich czytelników. Niespodzianka się udała, jednak nie do końca okazała się być fantastyczna...


Joanna to początkująca reżyserka, dla której idolem jest Jerzy Glinicki, znany w szerokim świecie reżyser. Opuścił gorące Malibu, by osiąść w Bieszczadach. Właśnie tam odnajduje go Joanna, która planuje nakręcić film dokumentalny o swym idolu. Przypadek sprawia, że dowiaduje się o Kasi, która została postrzelona przez kłusownika. Zmienia swe plany, odszukuje wszystko co dotyczy Katarzyny Lewickiej. Planuje porozmawiać z mieszkańcami, nie jest to proste, iż miejscowi nie chcą o tym zdarzeniu opowiadać. Joanna postanawia zamieszkać w Bieszczadach, w miejscu, którym mieszkała Kasia, Olgierd i Marcin. Choć ten ostatni jej wyraźnie odradza, kobieta stawia na swoim, by żyć jak Katarzyna i podążać jej śladami sprzed wypadku. Czy uda jej się zrealizować film dokumentalny o Katarzynie Lewickiej? Czy zdobędzie zaufanie miejscowych? Czy da radę w spartańskich warunkach?

Na te i wiele innych pytań można znaleźć odpowiedź czytając powieść. Maria Nurowska zdobyła moją sympatię przede wszystkim za wspaniały styl, prostotę, a jednocześnie za wyraziste postaci z charakterem. Ogromne wrażenie zrobił na mnie opis przyrody, który był delikatny, a zarazem fantastycznie opisany, miało się wrażenie, że czuje się zapach lasu, słyszy śpiew ptaków, a na koniec wycie wilków. "Requiem dla  wilka" zaskoczyło mnie pozytywnie, choć nie przeczę, że także rozczarowało...
Autorka zaskoczyła mnie tą powieścią. 
Nie wiem czy polubiłam Joannę, z pewnością lubiłam Kasię. Może właśnie jak przyjaciele Katarzyny nie umiałam z początku pogodzić się z jej śmiercią, pogodzeniem się z tym, że pojawia się nagle kobieta, która zaczyna żyć jak Lewicka, myśleć jak Lewicka, oglądać to co oglądała Lewicka, a przede wszystkim sięgać po...Nie będę pisać szczegółów i tym samym psuć lektury innym. Z pewnością warto poznać losy Joanny, która stąpa śladami Katarzyny....

Rewelacyjnym dodatkiem okazały się zapiski Jerzego Glinickiego, który notując swoje przemyślenia, nie omieszka wspominać o przeczytanych książkach, większości literatury rosyjskiej, która choć mało znana, okazuje się być bardzo wartościowa. Jako reżyser nie rezygnuje z dobrych filmów, które z przyjemnością omawia z pewną młodą reżyserką...

Powieść ma ogromne plusy, niestety według mnie również minus. "Requiem dla wilka" to piękna i  emocjonalna  historia, która ma miejsce w uroczych Bieszczadach, kojarzących się nam  z cudownym światem pełnym flory i fauny. Nie do końca uprzemysłowione, gdzie jest jeszcze jakaś nadzieja na to, by człowiek jakiś czas nie ingerował w te miejsca. Niestety autorka w ten cudowny świat przyrody postanawia włączyć czarny świat polityki, tym samym mnie odstraszając. Wiem, że od politycznych tematów się nie ucieka, ale uważam, że nie po to przenoszę się do świata wilków, lasów i generalne wspaniałej przyrody, by natykać się o partie polityczne, które już wystarczająco rządzą mediami.


Maria Nurowska napisała bardzo dobrą powieść, którą czyta się szybko. Niestety mnie zabrakło tych wspaniałych opisów bieszczadzkiej przyrody, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie w "Nakarmić wilki". Odstraszyły opisy polityki i wypadku w Smoleńsku, myślę, że już wystarczająco jest tego wszystkiego w mediach, nie koniecznie chce się o tym jeszcze czytać. Nie mniej jednak "Requiem dla wilka" jest wspaniałą powieścią o zauroczeniu cudzym losem, dzikimi zwierzętami, a także o wspaniałych pasjach. Nie zabraknie też fascynującej i pięknej Toskanii czy też bieszczadzkiej przyrody. Polecam, bo warto poświęcić swój wolny czas na przeczytanie najnowszej powieści Marii Nurowskiej.


O "Nakarmić wilki" pisałam TUTAJ

sobota, 10 września 2011

"Wojtek z Armii Andersa" - Maryna Miklaszewska


Niemal każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu wychował się na "Czterech pancernych i psie". Czterech facetów z różnych warstw społecznych (a nawet zróżnicowanychnarodowościowo ), piękne kobiety (w mundurach), sympatyczny czworonóg i Rudy 102. Nikt wprawdzie nie mówił skąd to całe towarzystwo wracało i jak znaleźli się za Wołgą. Ale i tak historia "Pancernych", mimo, że zafałszowana, zawładnęła wyobraźnią, zwłaszcza młodszego pokolenia.
Maryna Miklaszewska i Maria Dłużewska postanowiły pójść tym tropem i napisać scenariusz serialu o Armii Andersa. Nie wiem, czy sugerowały się historią 'Pancernych" gdy pisały "Wojtka". ale jedno jest pewne- nic tak nie kształtuje zbiorowej wyobraźni jak film, a już zwłaszcza serial. Powtórzonypentylion razy w telewizji, zostaje w głowie oglądającego już na zawsze.
Niestety , TVP nie była zainteresowana jego produkcją (były pewnie bardziej priorytetowe cele, jak film fabularny o piciu taniego wina pod płotem, bądź jakaś przeróbka brazylijskiego serialu). Zamiast tego - mamy książkę.
"Wojtek z Armii Andersa" Maryny Miklaszewskiej opowiada o losach kilkorga ludzi, od momentu "amnestii" obywateli polskich więzionych na terenie ZSRR (Układ Sikorski- Majski w czerwcu '41), ich rozpaczliwej ewakuacji, poprzez Iran , Palestynę. Akcja urywa się po zamachu na gen. Sikorskiego (lipiec '43), potem mamy tylko dwa epizody: Monte Cassino i Londyn w maju '46.
Bohaterowie to prawdziwa galeria postaci, oprócz żołnierzy wywodzących się z różnych środowisk, znajdzie się tak ze mały chłopiec (wieczny uciekinier- Wojtuś), noszący to samo imię niedźwiedź i ...szalejący reporter, którego pierwowzorem był Melchior Wańkowicz.
A w tle - wielka historia a do tego tabun historycznych postaci. Jeśli z II Korpusem związane było jakiekolwiek nazwisko wymieniane w encyklopediach - możemy być pewni, że prędzej czy później jego właściciel przemknie przez karty książki. Sporo tam mało znanych epizodów- np. Parada Zwycięstwa w Londynie 8 maja 1946, w której wzięli przedstawiciele wszystkich armii koalicji antyhitlerowskiej ...poza Polakami.
Zresztą - w tym szaleństwie jest metoda. Kurs historii najnowszej, zarówno w LO jak i podstawówce przechodziłam już po '89, ale i tak jakoś dziwnym trafem koncentrował się on na armii gen. Berlinga i szlaku "Od Lenino do Berlina". Podejrzewam, ze w kolejnych rocznikach mogło nie być dużo lepiej.
W książce da się wyczuć jej "filmowe" pochodzenie, głównie w sprawnych dialogach ze sporą ilością dobrych tekstów. Charakterystyki bohaterów też są siłą rzeczy skrótowe a całość ma raczej charakter popularny. Zresztą- całe szczęście- gdyby do historii, która siłą rzeczy jest małooptymistyczna (Polska de facto przegrała II WŚ i żaden z bohaterów książki nie powrócił do Polski), dorzucić jeszcze jakąś ciężką psychologię- byłby to murowany przepis na zakalec. A tak- mamy danie pyszne i pożywne. Przynajmniej mi - bardzo smakowało:).
I jeszcze jeden temat - bibliografia. Mimo, że książka nie jest dziełem naukowym, lista źródeł obejmuje jakieś 100 pozycji. Jakiś czas temu pewien blogowy kolega narzekał na niską jakość literacką wszelką wspomnień, ale zbibliografii "Wojtka" udało mi się wynotować sporo książek, po które chętnie bym sięgnęła, i które nie powinny razić nieporadnością.
Na mojej liście lądują zatem: Beata Obertyńska, Ferdynand Goetel, Józef Czapski... no i Hanka Ordonówna z "Tułaczymi dziećmi".

Acha - w 2011 ukazała się książka o podobnym tytule „Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa” Aileen Orr. Umieram z ciekawości, czym obydwie książki się rożnią:).