niedziela, 24 lipca 2011

„Dziewczyna, która pływała z delfinami” – Sabina Berman

„Mówię o tym, bo to duża różnica między mną, a ciotką – ona uważa, że słowa to rzeczy, które istnieją. Ja natomiast wiem, że to tylko zlepki dźwięków, bo rzeczy, które istnieją, nie potrzebują słów, żeby istnieć”*

      Nigdy tak naprawdę nie wiemy co siedzi w głowie człowieka, który boryka się z chorobami umysłowymi. Czego się boi, co sprawia mu radość. Najtrudniej chyba odgadnąć uczucia człowieka autystycznego. Taki człowiek nie zna ironii, smutku, radości. Dla niego czarne to czarne, a białe to białe. Przedstawiam Wam Karen – dziewczynę z innym spojrzeniem na świat. 
 
Cała recenzja na Zapatrzona w książki

środa, 20 lipca 2011

Dziewczyna, która pływała z delfinami - Sabina Berman


Och, jak ja nie lubię porównań. Strasznie nie lubię, a zawsze się na nie łapię. No bo jak nie skusić się na książkę, którą porównuje się do dzieł znanych i lubianych, do książek (czy filmów), które czytałam z fascynacją i zachwytem? Łapię się zawsze na te porównania, ślinię się na te książki, bo myślę sobie, że wreszcie coś co dorówna temu czy tamtemu. Rzadko dorównuje, niestety...
Reszta tu.

środa, 13 lipca 2011

Żyjący z wilkami - Shaun Ellis, Penny Junor


Shaun Ellis wychował się na wsi, niedaleko Norfolk. Już w dzieciństwie miał styczność z dzikimi zwierzętami, lubił wymykać się z domu, aby podglądać lisy w ich naturalnym środowisku. Obserwował ich zwyczaje, uczył się ich zachowań, a nawet wziął pod opiekę młodego liska, który prawdopodobnie stracił matkę. To chyba właśnie wtedy narodziła się jego fascynacja wilkami, jako tymi zwierzętami postrzeganymi przez większość z ludzi za najniebezpieczniejsze. Albo może stało się to dużo wcześniej. Zresztą to tak naprawdę mało ważne...
Reszta tu.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Dmitrij Strelnikoff : "Złote ryby"




Dmitrij Strelnikoff to rosyjski pisarz, biolog i dziennikarz zamieszkały w Warszawie. Swoje książki pisze w dwóch językach - rosyjskim i polskim. Jest autorem takich powieści jak "Wyspa", "Ruski miesiąc" i "Nikołaj i Bibigul". 
           Współczesny Berlin. Norbert Lauschke nie miał łatwego dzieciństwa - jego irańska matka, Shirin, umarła. Ojciec Niemiec, Horst, czuje nieposkromioną nienawiść do syna - obwinia go o śmierć swej żony -  przed narodzinami Norberta, śnił o spotkaniu z wodnym bóstwem i małym chłopcem, a także o łowieniu złotych ryb. Gdy opowiedział o nim matce Norberta, ta wpadła w rozpacz i umarła tuż po urodzeniu syna. 
           Przez wiele lat Norbert wegetuje - nieustannie pije, jego jedynym zajęciem jest wędkarstwo. Duchową równowagę przywraca mu Agata - kobieta, która po pewnym czasie staje się jego żoną. Jednak.. nad ich rodziną spoczywa dziwne fatum - mimo iż fizycznie nic nie dolega córce Norberta i Agaty, Emilce, to dziewczynka zachowuje się melancholijnie, zupełnie inaczej niż jej rówieśniczki. Aby zwalczyć fatum, Norbert  musi udać się w podróż - otrzymał bowiem zagadkowe wezwanie, z którego dla własnej córeczki nie może się wycofać. 

niedziela, 3 lipca 2011

Domek trzech kotów - Marek Nowakowski

Marek Nowakowski - Domek trzech kotów
Wydawnictwo Świat Książki
Rok wydania 2011
ISBN 978-83-247-2508-3
Ilość stron 110



Marek Nowakowski jest autorem płodnym, ale nie dane mi było z nim się wcześniej zetknąć. W zasadzie książkę wybrałam ze względu na tytuł, a nie nazwisko. Jako posiadaczka dwóch kotów, kocią literaturę lubię i z premedytacją na nią poluję. Książka niewielka, dziś rano przyniósł ją listonosz, a już parę słów o niej usiłuję napisać.
Na miejskim podwórku pojawia się kocia rodzina - kocica z dwójką kociąt. Późna jesień, chłody - koty zamieszkują stertę liści. Mieszkańcy kamienicy - stronnictwo kociarzy, chce kotom pomóc, ochronić przed zimnem, głodem. Są i oponenci, którzy protestują przeciw dzikim lokatorom. 
Opowieść ciepła, optymistyczna,  składająca hołd "kociarzom" - ludziom niosącym bezinteresowną pomoc zwierzętom niechcianym, porzucanym, bezdomnym; składa hołd kobietom  dokarmiającym bezdomne koty na ogródkach działkowych, blokowiskach. Książka nie jest radosną lekturą, ale niosącą nadzieję, że los "małego brata" nie będzie ludziom obojętny.
Książkę polecam nie tylko posiadaczom kotów, ale także miłośnikom "gadziny wszelakiej", bo bohaterami  powieści są nie tylko koty, ale i psy, gołębie, wrony i gawrony. Powieść napisana  ładnym językiem, niewydumanym. Autor stosując zabieg powtarzania "kto-kim", czyni postacie przystępnymi, znajomymi nawet, sąsiadami z naprzeciwka. 
Podwórko, ogródek, kamienica, jej mieszkańcy, zwierzęta tworzą swoisty ekosystem, doskonale podpatrzony i zapisany przez Nowakowskiego. Niewątpliwie autor pisząc o kotach, ich zachowaniach i zwyczajach, wie o czym pisze i jawi się tu jako doskonały znawca natury kociej.


monotema