poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Między nami Nowojorczykami - Cathleen Schine


"Najpierw musisz uwierzyć w siebie, a potem o sobie zapomnieć"- mawiała Mila Borejko do swojej (przeżywającej męki dorastania) córki Idy.
To powiedzenie przypomniało mi się, gdy czytałam o pogubionych nowojorczykach, których łączy nie tylko to, że są mieszkańcami jednej ulicy, ale także, że żyją głównie dla siebie. A jednocześnie wykazują często pewien pozimo niedojrzałości, i to niezależnie od wieku (podobnie jak Ida B.) A że nie jest tak łatwo otworzyć się na innego człowieka, rolę "agentów zmian" przejmują psy, gdyż zajmując się czworonogiem, często trzeba "zapomnieć o sobie", ponieważ pies, w przeciwieństwie do dorosłego człowieka, niespecjalnie potrafi pójść na kompromisy. Zwierzaki budzą w swoich właścicielach pokłady altruizmu i wrażliwości, które pozwolą im z kolei jeśli nie zmienić swoje życie, to chociaż dowiedzieć się czegoś o sobie, aby następnie żyć bardziej świadomie.
Pisze się często, że książka jest portretem zbiorowości, ale tak naprawdę do jej powstania przyczyniły się (choć nieświadomie) właśnie czworonogi, choćby dając pretekst do interakcji.
"Między nami...", to typowa powieść obyczajowa, bez specjalnie pogłębionej psychologii. A jej celem jest dostarczenie relaksu i odstresowanie. Mocno przypomina twórczość coraz bardzie ostatnio popularnej Maeve Binchy.
Jeśli potrzebujecie takich doznań- spokojnie możecie sięgnąć po tę książkę. Odradzam natomiast jeśli akurat potrzebujecie mocniejszych wrażeń.

Tekst opublikowany także na moim blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz