poniedziałek, 10 stycznia 2011

Herta Muller "Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie"

Pierwszą pozycję mam już za sobą. Właściwie, gdy dowiedziałam się o tym wyzwaniu, to już byłam w trakcie czytania tej książki. Dlatego tak szybko mi poszło.

Książka ta jest krótką opowieścią o życiu mniejszości niemieckiej w Rumunii. Ta mniejszość ukazana jest na przykładzie małej rumuńskiej wioski, której mieszkańcy zostali pozostawieni sami sobie, bez wsparcia i opieki, poniżani przez władzę, która jest reprezentowana choćby przez milicjanta czy kobietę z poczty, czuje się wszechwładna i nieograniczona w swych żądaniach. Zbiera haracz w postaci ciał młodych dziewcząt czy zboża lub kur. A za co ten haracz? To wszystko po to, by otrzymać swój wymarzony paszport do niemieckich stron. Marzenia o jego zdobyciu podporządkowuje się wszystko.
Nastrój powieści buduje jej forma. Napisana jest prostym językiem w postaci krótkich zdań o nieskomplikowanej budowie.
Nie jest to jednak lektura łatwa ani przyjemna. Raczej trudna w odbiorze.
"Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie", ptakiem mimo swej wielkości mało wytrzymałym i słabo latającym, narażonym na wiele niebezpieczeństw. W naszej awifaunie jest to gatunek obcy, sprowadzony z Azji w XVI wieku. Herta Muller jego nieporadność przekłada na ludzką kondycję. Każde słowo autorki jest wyważone i z rozwagą umieszczone w tekście, którego posmak na długo pozostaje w duszy czytelnika."

1 komentarz: